Ortalionowy pan o szczupłych łydkach i nieco szerszych ramionach dumnie kroczy deptakiem. Zawstydza młodzież okupującą murek przy fontannie. Muzyka dochodząca z ich smartfonów stopniowo milknie. Rozmowy również. Młodzi patrzą na niego z niemałym podziwem. On też słucha muzyki z komórki. Nie. On rapuje, trzymając komórkę przy uchu. Gestykuluje, niemal jest na planie teledysku. Czuły romantyk, charyzmatyczny piewca opinii, prawdziwy hejter policji. Zatrzymuje się przy skuterze z kawą, wyłącza odtwarzacz i spokojnie prosi o “lekką kawę z podwójnym cukierem”.
wszystko na sto procent.
“Minął rok od rozpoczęcia naszej współpracy, więc mógłbym życzyć ci wszystkiego najlepszego, ale wtedy pewnie odeszłabyś, żeby szukać tego lepszego, więc zostańmy przy tym, co mamy”.
